Jubiler
Złoty dotyk i precyzja: W pracowni mistrza jubilerstwa
Od ponad roku przy ul. Racławickiej 1 urzęduje Marcin Czop, jubiler z powołania. Sporą przestrzeń Autorskiej Pracowni Biżuterii zajmuje warsztat jubilerski, ale jest i miejsce dla klientów, którzy szukają czegoś oryginalnego w biżuterii. Autorskie kolekcje kolczyków, pierścionków, zawieszek czy obrączek z pewnością zadowolą niejedne gusta. Przybywajcie zatem do Pracowni i wybierzcie coś dla siebie!
Tekst i zdjęcia: Justyna Kozubska-Malec

Marcin Czop – jubiler z 20-letnim doświadczeniem
Mija rok odkąd Autorska Pracownia Biżuterii pojawiła się przy ul. Racławickiej 1 w miejscu gdzie przez ponad 60 lat istniał zakład złotniczo-zegarmistrzowski. Jak się Panu pracuje w tym miejscu?
Bardzo dobrze, zwłaszcza, że mieszkam od wielu lat na Krowodrzy i to nawet w bliskim sąsiedztwie obecnej pracowni. Znałem bardzo dobrze zegarmistrza Zbigniewa i złotnika Marka, którzy wcześniej mieli tutaj swój zakład. Pomagałem im przy pracy złotniczej i to oni do mnie zadzwonili, że zwalniają lokal. Bardzo mnie ucieszyła ta informacja i tak oto moja pracownia znajduje się w tym, a nie innym miejscu. Kiedyś chciałem zostać zegarmistrzem, ale gdy kończyłem szkołę, właśnie zamknięto placówkę, która uczyła tego zawodu. Obecnie bardzo trudno nim zostać, bo w Polsce nie ma żadnych kursów, a jedynie można podpatrywać na praktyce pracę doświadczonych zegarmistrzów, których jest coraz mniej.
Zostawił Pan szyld Złotnik na zewnątrz pracowni, ale gdy się do Pana idzie od ul. Kazimierza Wielkiego widzimy napis Jubiler. Czyli jest Pan z zawodu złotnikiem czy jubilerem, czy to jedno i to samo?
Z zawodu jestem jubilerem, bo zajmuje się oprawą kamieni, a złotnicy jedynie zajmują się pozłacaniem biżuterii. Jestem czeladnikiem, należę do Cechu i pochwalę się, że dwa lata temu dostałem srebrne odznaczenie za propagowanie jubilerskiego rzemiosła. Bardzo mnie to wyróżnienie cieszy, zwłaszcza, że w 2026 roku obchodzić będę 20-lecie pracy w zawodzie jubilera.

Precyzja, proporcje i różne kruszce
Gratuluję, a dlaczego właśnie złoto stało się kruszcem, z którego wykonuje Pan autorską biżuterię?
Inaczej pracuje się ze złotem, a inaczej ze srebrem. Złoto jest twardsze od srebra, ale przy nim lepiej zachować precyzyjne cięcia. Lubię wykonywać symetryczną biżuterię i mimo, że złoto jest trudniejsze w obróbce, to jest ono dla mnie bardziej łaskawsze niż srebro. Swoją drogę jako jubiler zaczynałem w nieistniejącej już pracowni Marka i Mateusza Jóźwiak. Tam nauczyłem się obróbki srebra, ale dopiero u pana Jacka Kurczaba, który ma pracownię przy ul. Kopernika, nauczyłem się wszystko robić od podstaw. U niego to była ręczna robota, bardzo precyzyjna i dokładna. Pamiętam, jak zrobiłem swój pierwszy pierścionek i idę go pokazać panu Jackowi, a on patrzy na niego i po chwili mówi, że gdybym tak trochę jeszcze przypiłował o 1 mm to byłby idealny. I miał rację, gdy to zrobiłem, pierścionek nabrał tego czegoś. U pana Jacka nauczyłem się trzymać proporcje, u Jóźwiaków miałem styczność z biżuterią high, diamentami i wzorami mega nowoczesnymi. Ta biżuteria była zupełnie inna niż polska. To było inne wzornictwo, po którym od razu było widać, że jest zza granicy. Po panu Jacku była praca u W. Kruk, gdzie byłem rzeczoznawcą jubilerskim. Do moich obowiązków należała ocena biżuterii i opiniowanie jej, a także zajmowałem się wystawianiem kart jakości. Serwisowałem też biżuterię z brylantami, aż po upłynięciu sześciu lat, postanowiłem założyć własną działalność.
Dopytam jeszcze, dlaczego jubilerstwo, a nie inny zawód? Czy w rodzinie byli jubilerzy czy był to autorski pomysł na życie?
To był mój autorski pomysł, bo od zawsze lubiłem majsterkować i pracować dłońmi. Moja mama była krawcową, więc gdy tylko mogłem pomagałem jej coś wszywać lub wyszywać. Zawsze miałem taki pociąg do prac manualnych. Tata był rysownikiem i chyba po nim mój syn też ładnie rysuje m.in. komiksy. Mogę powiedzieć, że moja rodzina też jest artystyczna, bo żona jest architektem, a syn lubi tworzyć różne dzieła, jest bardzo otwarty na nowości i cały czas szuka swojej drogi życiowej.

Inspiruje mnie świat, który mnie otacza
Pana projekty łączą współczesny design z ponadczasową klasyką. Widać, że przywiązuje Pan wielką wagę do detali i jakości wykończenia. Skąd czerpie Pan inspiracje: z głowy czy podpatrując pracę innych?
Zewsząd. Gdy robię jeden pierścionek, między czasie przychodzi mi do głowy kolejne pięć pomysłów. Lubię eksperymentować ze wzorami, dodawać do starych modeli „kroplę” nowoczesności. Mam taki rodzaj natręctwa, że nawet gdy jestem na wakacjach, zbieram kamyczki i już rozmyślam co mógłbym z nimi zrobić. Więcej teraz naprawiam biżuterii niż tworzę nowe wzory i może dlatego tak jest.
Co Pan najbardziej lubi wykonywać z biżuterii?
Praktycznie wszystko, teraz marzą mi się większe formy jak broszki czy przedmioty do postawienia choć nie tylko ze złota, ale z połączenia innych materiałów na przykład kamienia, stali czy drewna. Może nowa kolekcja naczyń czy ozdób świątecznych, zobaczymy co przyniesie czas…
Jakie Pan lubi robić wzory?
Geometria zawsze będzie mi najbliższa, zawsze lubiłem proste linie i symetrię. Na egzaminie czeladniczym zrobiłem spinki do mankietów złożone z małych kwadracików równo pociętych. Jednak to nie koniec, do symetrii dodałem nutę nowoczesności poprzez wyciągnięcie części tych kwadracików do góry, dając spinkom efekt trójwymiarowości. Komisja była oczarowana, zwłaszcza, że do ich wykonania wykorzystałem zarówno złote jak i srebrne elementy.

Oryginalne kamienie w klasycznych pierścionkach
Z jakich kamieni szlachetnych lubi Pan wykonywać biżuterię? Wybiera Pan takie oryginalne, mniej znane kamienie czy używa tych bardziej popularnych jak diamenty, szafiry czy szmaragdy?
Bardzo lubię pracować z nieoczywistymi kamieniami. Lubię na przykład topazy, turmaliny czy białe szafiry, choć te ostatnie występują też w innych kolorach. Bardzo ładne są australijskie szafiry zielone czy też kamienie w niejednorodnym kolorze, z inkluzjami. Kamienie z przejściami kolorystycznymi na przykład żółto-niebieskie czy żółto-zielone są wyjątkowe i niepowtarzalne. Lubię sfen tytanit, który skupia w sobie wszystkie kolory tęczy, mało kamieni ma taką dyspersję światła. Jestem też otwarty na sugestie klientów i razem z nimi dobieram kamień do wykonania pierścionka czy innej biżuterii.
Przed nami początek sezonu ślubnego. Czy ma Pan wiedzę jakie trendy będą w tym roku modne?
Przede wszystkim klasyka jest ponadczasowa. Obrączki gładkie, w jednym kolorze, z delikatnym wzorem. Obrączkom nacinanym czy z kamieniami trudno zmieniać rozmiar, więc jeśli myślimy o takich wzorach, miejmy świadomość, że po kilku latach będą z nią problemy. Duże firmy robią różnorodne obrączki, ale one nie są na długie lata. Przykładowo czarne obrączki, nie są wykonane z czarnego złota, bo takie nie istnieje, lecz są pomalowane na czarno lub rodowane na grafitowy połysk, który z czasem się ściera i to wygląda źle. Trendy się zmieniają, lecz moje linie wzorcowe, mimo że tradycyjne, cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Na przykład obrączki Karo są lekko nacinane tworząc delikatny łańcuszek rombów. Ciekawą linią obrączek są też Clife, Line czy A Kant, a z kolekcji pierścionków zaręczynowych linia Flower i Lily. Można przynieść swoje złoto, wtedy cena za obrączkę jest niższa. Dzięki temu złotu można też poszerzyć obrączkę czy pierścionek.

Naprawa łańcuszków na Krowodrzy
To co mnie zaintrygowało w Pana pracach to biżuteria z motywem ananasa. Dlaczego ten owoc?
Bardzo lubię smak ananasa i lubię jego kształt, dlatego zapragnąłem zrobić kolekcję z tym motywem. Próbowałem też robić biżuterię wiśniową i w kotki, ale to już nie było to samo. Niestety nie mam już biżuterii z tym motywem, a pamiętam że dużym wzięciem cieszyły się sygnety ananasowe, a także obrączki i drobne kolczyki. Ananas jest wesołym owocem, bo na przykład banan już budzi pewne kontrowersje. Ananas kojarzy mi się z wakacjami, odpoczynkiem i słońcem.
W swojej ofercie ma Pan również usługę naprawy biżuterii.
Co najczęściej przynoszą mieszkańcy dzielnicy Krowodrza?
Najczęściej naprawiam łańcuszki ze złota i srebra, które się przecierają i zrywają. Koszt takiej usługi to 25 złotych za srebro i 50 złotych za złoto. Jeśli przerwie się pierścionek lub obrączka wycena jest indywidualna, bo wiele zależy od jakości danej biżuterii. Wymieniam też baterie w zegarkach, jednak zegarków nie naprawiam. Mam klientów zarówno młodych jak i starszych, którzy często przynoszą stare zegarki jak Omega do naprawy. Zapraszam codziennie od godz. 9.30 do 18.00, z przerwą między godziną 15.40 a 16.30 oraz w soboty od 9.30 do 14.00. We wtorki póki co pracuję od 9.00 do 16.30, jednak myślę nad tym by w ten dzień pracownia była zamknięta.
Dziękuję za rozmowę.