Krawcowa

Dobry krawiec musi mieć do szycia dryg

Roześmiana, życzliwa, ale fach ma w ręce. Nieprzerwanie od 35 lat prowadzi usługi krawieckie przy ul. Nowowiejskiej 29, gdzie doradza jak najlepiej skrócić czy dopasować materiał do sylwetki. Oto Maria Przyłuska – krawcowa z przytupem, w szczerej rozmowie z Dzielnicowiec.pl .

 

Rozmawiała: Justyna Kozubska-Malec


Krawiec

Od jak dawna Pani sklep jest przy ul. Nowowiejskiej 29?

Od września 1988 roku. Budynek powstał w 1953 roku, a lokal, w którym się znajdujemy został oddany przez miasto Spółdzielni Krawców i Bieliźniarzy „Moda”, w której pracowałam od 1977 roku. Gdy zaczęła się restrukturyzacja i lokale zaczęły być oddawane w prywatne ręce, dostałam propozycję przejęcia lokalu na ul. Wielopole, ul. Starowiślnej i tego tutaj przy Nowowiejskiej 29. Wybrałam ten ostatni ze względu na metraż i dobre położenie.

 

Jakie jest Pani wykształcenie?

Jestem ekonomistką, ale zawsze moim konikiem był sport i krawiectwo. Ten pierwszy musiałam porzucić, mimo zrobienia drugiej klasy sportowej, ze względu na wadę wzroku. Nie wiem skąd pojawiła się ta miłość do szycia, na pewno nie od rodziców. Moi rodzice nie byli związani z krawiectwem. Tata był inżynierem, a mama była po gobeliniarstwie na dawnej Akademii Sztuk Pięknych. A ja już mając czternaście lat szyłam spodnie koleżankom.


Maria Przyłuska

Ma Pani ukończony kurs krawiectwa?

Gdy przejmowałam lokal zdałam egzamin eksternistycznie. Myślałam o zrobieniu Mistrza, ale nie było mnie stać na opłatę egzaminu. Lata pracuję w zawodzie, mogę zatem szkolić i przyuczać do zawodu. Niestety, raz zawiodłam się na dziewczynach, które uczyłam przez trzy lata w salonie i powiedziałam sobie: „nigdy więcej!”. Wiele lat pracowałam w Spółdzielni Krawców i Bieliźniarzy „Moda”. Zaczynałam jako starszy mistrz ds. usług, później przeszłam na Starszego Mistrza ds. Produkcji. Nauczyłam się zawodu jako praktyk i myślę, że to się liczy. W pracy pomagają mi trzy krawcowe, które znam od kilkunastu lat i stanowimy zgrany zespół. Do 2014 roku byłam w spółce z panią Haliną, bardzo dobrą krawcową, ale niestety ze względu na jej stan zdrowia musiałyśmy te spółkę rozwiązać. Pomimo różnych zawirowań, muszę jednak powiedzieć, że mam szczęście do dobrych pracowników.

 

Jak drogę trzeba przejść by zostać dobrym krawcem?

Tu liczy się dryg. Nie można iść do odzieżówki, jeśli nie kocha się szycia. Tego nikt nas nie nauczy. Oprócz sprawnych palców trzeba mieć też bardzo dobrze wykształconą wyobraźnię przestrzenną. Do tego osoba musi być skrupulatna, cierpliwa i musi po prostu kochać to co robi. Do pandemii miałam klientów z całego świata. Gdy nadchodziło lato, rozdzwaniały się telefony ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji, Węgier, a nawet z Madagaskaru. To byli zwykle Polacy, którzy w latach 80. wyemigrowali, wśród nich było sporo moich starych klientów.

 

Czym się różni krawiec od szwacza?

Praca szwaczki jest pracą odtwórczą. Oznacza to, że zszywa się tkaniny według narzuconego wcześniej schematu i formy. To właśnie jest podstawowa różnica pomiędzy szwaczką a krawcową, która zajmuje się tworzeniem odzieży często według własnego pomysłu. Krawcowa musi umieć zrobić wykrój i dopasować do rozmiaru. Szwaczka nie zawsze wie, gdzie „poderwać”, gdzie wypuścić, a gdzie pogłębić, by materiał ładnie się układał.


Prasowalnia

Jakie poprawki damsko-męskie cieszą się największym wzięciem?

Najczęściej jest to skracanie spodni i sukienek, dopasowanie ubrań do figury, wszywanie zamków czy naprawa uszkodzonych wyrobów. Często klienci przynoszą rzeczy, w których wydaje im się, że wyglądają dobrze, choć nie zawsze tak jest. Wtedy muszą być gotowi na mój kulturalny komentarz, że „nie jest to dobre dla nich”, ale zawsze staram się coś im w zamian zaproponować. Nie zawsze poprawki są opłacalne, kiedy trzeba coś do cna spruć, to lepiej kupić nowe. Wszystko co jestem wstanie technicznie zrobić to przyjmuję do zrobienia. Wiadomo, że z dużego można coś wyczarować, ale z małego już trochę gorzej.

 

Jak na przestrzeni czasu zmieniały się klientki, które korzystały z usług szycia na miarę? Co obecnie cieszy się popularnością?

Dawniej to była tylko miarówka, miałam po siedem, osiem miar dziennie. Obecnie przeważają poprawki. Teraz w sklepach czy na platformach internetowych można kupić wszystko. Niestety ich jakość nie zawsze idzie w parze z ceną. Duże koncerny odzieżowe szyją na wschodzie, a tam o dobrą jakość trudno. Co innego, jeśli chodzi o materiały… Czasem to się zastanawiam czy nie lepiej byłoby kupić belę dobrego materiału w sklepie i przyjść z nią do dobrego krawca, by ten coś z tego dla nas pięknego uszył. No, ale to marzenie.


Ubrania

Oprócz usług krawieckich i poprawek w sklepie można znaleźć ciekawy asortyment odzieży i bielizny damsko-męskiej. To głównie polskie marki. Czym się Pani kieruje decydując się na te rzeczy?

Polskie marki są zdecydowanie lepiej wykonane od tych zagranicznych. Może nie mają takich pięknych kolorów jak tamte, ale rozmiary są bardziej dopasowane. W ofercie znajdziemy duży wybór bielizny damsko-męskiej jak koszulki, podkoszulki czy pidżamki. Jest też spory wybór męskich koszul w różnych kolorach i deseniach. Pamiętam, jak jeździłam do Bielska-Białej po tkaniny do miarówki: kolorowe żorżety czy flanele wełniane. To były czasy…

 

Czego życzyć Pani na nadchodzący rok?

Żeby nie było gorzej. Klientów mam bardzo dobrych, moja klientela zestarzała się wraz ze mną, ale przyprowadza już swoje dzieci, które doceniają moja pracę. Myślałam już o zamknięciu sklepu, ale ze względu na tych wspaniałych ludzi wciąż działam przy Nowowiejskiej 29.