Swojska wędlina świeżością stoi
Na co dzień za szklaną witryną podaje klientom mięso i wędliny. O tym jak prowadzi się sklep mięsno-wędliniarski na placu Nowowiejskim opowiada Renata Jarosz, właścicielka budki tuż za kwiaciarnią.

Jak prowadzi się sklep mięsno-wędliniarski na pl. Nowowiejskim?
Bardzo sympatycznie, choć nie brakuje wyzwań. Branża to dla mnie nowa, bo przez wiele lat prowadziłam przedszkole, jednak sklep mięsny był w rękach mojej mamy przez osiem lat i trochę nasłuchałam się jak wygląda ta praca. Także było to takie przekazanie pokoleniowe. Budka w której znajduje się Nowowiejska Spiżarnia Mięs i Wędlin istnieje na placu targowym od trzydziestu lat, zatem przejęcie tego miejsca wiązało się ze stresem, ale wraz z załogą dajemy radę. Myślę, że klienci są zadowoleni z obsługi i asortymentu.
Jacy klienci najczęściej robią u Państwa zakupy?
Mamy wielu klientów starszych, ale też wiele rodzin, które robią u nas zakupy od wielu lat i są to tacy klienci wielopokoleniowi. Klienci jak wszędzie, niektórzy są przyjemni, można z nimi chwile porozmawiać, ale są też tacy mniej sympatyczni. To co ich łączy to to, że wiedzą czego chcą, a my staramy się tym wymaganiom sprostać.

Jakie wędliny i mięsa można u Państwa kupić?
Wybór jest spory, bo asortyment mamy od pięciu dostawców. Mama wprowadziła sporo nowości, które dostępne są sezonowo. Na przykład jesienią stawiamy na gęsi, w okresie zimowym można u nas dostać perliczki. Nie zmieniłam tego, bo klient się do tego przyzwyczaił. Moimi pomysłem było wprowadzenie obok tradycyjnych wyrobów wędliniarskich, wędlin z innych krajów jak salami, chorizo czy mortadela z pistacjami. To przyciąga do budki osoby młodsze, które są otwarte na nowe smaki. Stawiamy zawsze na świeżość, ale i swojskość. Osoby lubiące dawne smaki dostaną u nas i kiełbaskę wiejską z galaretką, salceson czy pasztetową, mamy też duży wybór wędlin mocno wędzonych wieprzowych, ale i delikatnych drobiowych czy indyczych. Jesteśmy też otwarci na zamówienie indywidulane.
Brzmi smakowicie. To co zwraca uwagę to zabawne naklejki świnek na witrynie sklepu. Skąd pomysł by tak ubarwić zwykłą budkę?
Tak jak powiedziałam wcześniej do sklepu trafiłam z oświaty. Przez jedenaście lat prowadziłam przedszkole i jednym z moich obowiązków było dbanie o jego wizerunek. Pomyślałam, że takie sympatyczne naklejki dodadzą uroku miejscu i sprawią, że nasi klienci się uśmiechną. Myślę, że cel został osiągnięty.
Jakie jest Pani ulubione danie mięsne?
Tradycyjny, duży kotlet schabowy.
Dziękuję za rozmowę.


